niedziela, 8 marca 2009

Zdjęcia ruin Adrii


TUTAJ znajdziecie galerię zdjęć z ruin Adrii autorstwa Mileny i Michala. Adria zostala zrównana z ziemią niedawno, ale prace rozbiórkowe trwały od początku stycznia.
Bardzo smutny widok, niemniej ciekawie wypada porównanie tych fotek z tymi z imprez. Tak czy siak wyburzenie Adrii to mega glupota ze strony miasta, bo to, jak by nie patrzeć w koncu kawal historii Polski i mega atrakcja turystyczna. No cóż, Polska.

Nowy trak

A teraz cos zupełnie innej beczki. Klimat chyba-tech-housowo-jakis inny.

Nowego traka można ciągnąć TU

No i wszystkiego najlepszego dla wszystkich pań.

Po On Fire

Impreza zaskoczyła pod chyba każdym względem. Ponad trzysta osób, około 30 muzyków, DJ-ów, MC’s i bounce do 4 rano. Nie słyszałem, żeby ktoś źle się bawił, a same koncerty wygenerowały naprawdę konkretną energię (choć akustyk mógłby bardziej się postarać). Cieszę się, że mogłem wesprzeć tak zajebiste działania – podczas koncertu Mrok nad Miastem na scenie był basista, gitarzysta, perkusista, były skrzypce, klawisze, trąbka i saksofon plus 4 MC’s. Niewątpliwym plusem imprezy były też liczne przedstawicielki płci pięknej.

Dziękuję wszystkim, którzy dzialali, żeby bibka powstala i tym, którzy się pojawili w klubie Blue Note. Swietna atmosfera, muza na wysokim poziomie i pelen klub po same kible. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to kolejne uderzenie, o większym kalibrze odbędzie się w maju.

poniedziałek, 2 marca 2009

Muzyka z Kosmosu

Okazuje się, że w Kosmosie, pomimo, że w próżni nic nie slychać, dźwięk jednak jest. Sonda z Ziemi zarejestrowala fale, które generuje Jowisz, a dźwiękowo zapis został odtworzony po wylądowaniu.

Mi to brzmi tak, jakby z Kosmosu ktoś słuchał skumulowanych wszystkich dźwięków dochodzących z Ziemi. Taki jakiś ultra absolutny szum, który składa się z miliardów pojedynczych odglosów.

obrazki





piątek, 20 lutego 2009

DJ Magazine


Pracuję w DJmagu od ok. 10 miesięcy i muszę przyznać, że pismo to rozwinęło się w bardzo dużym stopniu. W odróżnieniu od początkowych wydań, teraz podpisuję się obiema rękami pod każdym kolejnym numerem. Wszystko jest na wysokim poziomie, od okładki po stale świetne felietony Bartka Błęckiego na końcu każdego numeru.

Niemniej zastanawia mnie jedna kwestia. Otóż ja sam, jeszcze przed pracą w redakcji jako DJ i producent nie miałem na rynku ciekawej pozycji prasowej, natomiast mag wypełnił pewną przestrzeń, sam bardzo chętnie kupowałbym każdy numer i czytał prawie od deski do deski. Spodziewałem się, że czytelnicy, ludzie zainteresowani rozwojem sceny, kultury i muzyki elektronicznej też będą wkręceni, podjarani faktem, że oto na rynku mamy profesjonalne i rzetelne pismo dotyczące ich zainteresowań. Znajdziemy tu tak naprawdę wszystko: od newsów, poprzez wywiady i relacje z imprez, po recenzje i testy rozmaitych urządzeń.

Otóż okazało się, że czytelnicy, zarówno ci komentujący na forach, ale nawet znajomi komentują DJmaga w sposób, który sprowadza się często do stwierdzenia „do dupy”. I kropka.
Ocena całego maga często sprowadza się do jednego, mało znaczącego elementu, typu reklama komercyjnej imprezy, czy wywiad z bardzo popularnym DJ-em (zarzuty o nieniszowość).

Otóż chodzi o to, że DJmag jest pismem przede wszystkim informacyjnym. Donosi o tym, co najważniejszego dzieje się w kraju i zagranicą, bez względu na podziały gatunkowe, jakościowe, czy w kontekście stopnia komercyjności.
Świetnym przykładem jest dział recenzji, w którym jeszcze do niedawna panowała równowaga między wydawnictwami zagranicznymi i polskimi. Wtedy czytelnicy narzekali, że za mało rodzimych płyt. Teraz, kiedy w tym dziale panuje przewaga naszych producentów ludzie marudzą, że za dużo Polaków (!).

Nie mam zielonego pojęcia z czego powyższa sytuacja wynika. Może ma to związek z polską mentalnością, której elementem jest krytyka totalna. Może chodzi o chęć ambicjonalnego „wjechania” ludziom pracującym w magu, choć w to szczerze wątpię.
Naprawdę, nie mam pojęcia o co tu chodzi. Po co smędzić i narzekać, jeśli mamy w kraju coś zajebistego. To dziwi zwłaszcza wobec tego, że bez maga nie mielibyśmy w Polsce żadnego profesjonalnego pisma o muzyce elektronicznej (na zachodzie są choćby Mix Mag czy Groove).

wtorek, 17 lutego 2009

Koncert Oszibarack

To jedno z najlepszych muzycznych wydarzeń jakie widziałem. Pełen profesjonalizm i zgranie Oszibaracka, luz i energia na scenie, a w pierwszych rzędach grupy dziewczyn śpiewających wszystkie teksty. Nie widziałem chyba jeszcze takich scen na żadnym koncercie współczesnej polskiej grupy.

Zespół zagrał materiał z nowej płyty „Plim Plum Plam” w mocnych, imprezowych aranżacjach. Instrumentarium to klawisze, laptop, gitara, bas, rozbudowana perka i teremin, który robił furorę wśród publiczności.
Po koncercie grało się bardzo przyjemnie, kilkadziesiąt osób zostało i świetnie się bawiło.

Wieczór pełen zaskoczeń: dotarliśmy na chill-out do SQ, w którym to klubie chyba jeszcze nigdy nie leciał Bob Marley w oryginale, którego zagranie sprawiło mi wielką przyjemność. Trzeba też przyznać, że chyba nigdy nie było tak pozytywnej atmosfery w tym klubie.

niedziela, 8 lutego 2009

Historia figle płata

Historia muzyki potrafi być dziwna, a czasem wręcz niezrozumiała. Bo jak wytłumaczyć, że kawałek, który znajdziecie poniżej był jednym pierwszych reggae’owych tracków, który wspiął się na pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów w 1967 roku i był szczególnie uwielbiamy przez... rodzący się właśnie ruch skinheadów??? Czy ta muzyka może wzbudzić agresje czy przyczynić się do fascynacji Hitlerem…?



czwartek, 5 lutego 2009

Set Johnny'ego Answera

Bardzo przyjemny, loungowo-hip-hopowo-psychodeliczny (w dużej mierze za sprawą katowanego Kaoss Pada) secik znajomego dejota Johnny'ego Answera znajdziecie tutaj.

Bardzo dobra jakosć dźwięku, precyzyjny miks i ciekawy dobór tracków.

Festiwale


Jeszcze nigdy nie byłem tak podjarany przed sezonem festiwalowym. Po edycji w 2008 roku już nie mogę się doczekać tegorocznego Sonara, którego pierwszą gwiazdą będzie Orbital. W zeszłym roku tygodniowy wypad do Barcelony był mega udany. Samo miasto jest jednym wielkim dziełem sztuki. Nawet płytki chodnikowe wszędzie są różne. Do tego mieszkaliśmy z czterema brazylijskimi modelkami i mieliśmy piękny widok z tarasu. Muzycznie to prawdziwa bomba, która spada na głowę. Odkryłem setki nowych zjawisk, gatunków i świeżej energii artystów na żywo.

Duet Orbital pojawi się również na pierwszej edycji eventu, który pretenduje do miana „Sonara europy środkowo wschodniej” – Selektor Festival. A tutaj jest ciekawy konkurs, związany z tym wydarzeniem.

W ogóle w naszym kraju w tym roku będzie masakra, o czym świadczy choćby to, że Global Gathering odbędzie się tego samego dnia, co wspomniany Selektor. Liczba eventów w 2009, line-upy i nowości organizacyjne na festiwalach to coś, co zbliża nas do reszty Europy w sposób wyjątkowy.

Nie mogę się doczekać tegorocznego Open’era, ze względu na fakt, że po cichu liczę na jakąś gwiazdę formaty Daft Punka, albo Prodigy. W zeszłym roku podczas live’a Chemicali (pomimo, że grali materiał wałkowany od ponad roku) ludziom popękały gacie, wyskoczyli z papci i było pozamiatane.


Polecam obejrzeć film, w którym mniej więcej w polowie pojawia się wielki, demoniczny clown ze slowami "just get yourself high"... Naprawdę mocny moment.



Drugi powód, dla którego pojadę w tym roku na ten festiwal wynika z faktu, że pierwszej nocy przeziębiłem się, i reszta Open’era upłynęła mi w dużej mierze w Toi Toiach. Biegunka – tak to się ładnie nazywa. W każdym razie na Chemicalach resztkami sił trochę poskakałem, glównie dzięki szalonym Szkotom, którzy rozkręcali wiarę wokół siebie, częstowali browarem i strasznie się grzali na Chemicali, pomimo, że byli na ich live’ie po raz siódmy.


Przy okazji warto wspomnieć, że jeśli wszystko dobrze pójdzie to City Inside Art. Zagra na czterech festiwalach, a jest szansa na więcej.

piątek, 30 stycznia 2009

Szara eminencja Schmidt


Tym określeniem zwykle nazywa się kogoś, kto stojąc z tyłu pociąga za sznurki. Tak jest zdecydowanie w przypadku Uwe Schmidta. Ten niepozorny, dowcipny gość to jedna z najbardziej płodnych postaci współczesnej muzyki elektronicznej w ogóle.

Nie ma marki, nie ma loga, nie jest żadną super gwiazdą, niemniej tworzy. I to na potęgę. Atom Heart, Geeez 'N' Gosh, lb, Lassigue Bendthaus, Lisa Carbon Trio, Dos Tracks - to tylko kilka z jego aliasów, pod którymi tworzy w tak obłędnej liczbie gatunków i brzmień, że można by temu poświęcić małą książkę.


Pogrzebałem trochę i znalazłem wiele postaci współczesnego clubbingu, które twierdzą, że jest on ich muzycznym guru. A chodzi choćby o Luciano, który stwierdził, że wraz z Villaobosem są "wychowankami" Schmidta. Uwe tymczasem jako Senor Coconut wydaje sobie płytkę z lekkimi produkcjami w klimacie bossa novy, a ostatnio ukazał się eksperymentujący album pod pseudonimem Atom, pt. Liedgut.


Ten facet przebył drogę od Chile do Berlina i miał wpływ na wielu żnych dziś artystów i brzmień, z istnienia których w większości przypadków nawet nie zdaje sobie sprawy.

myspace

wikipedia

wtorek, 27 stycznia 2009

Nowy track

Mój nowy track, a właciwie skit to wariacja na temat fragmentu słynnej serii Plunderphonics (Plądrofonia) Johna Oswalda, który jest prekursorem samplingu. Zapraszam na myspace'a.
wikipedia

plunderphonics.com

Meskal w sobotę

A w tą sobotę zapraszam do Meskala na bardzo przyjemne, chill-outowe, luźne granie i gadanie.

niedziela, 25 stycznia 2009

Nowy album w Echospace


Piękne, przestrzene dźwięki z labela o wszystkomówiącej nazwie - Echospace. Intrusion to Stephen Hitchell, który debiutuje w tej wytwórni potężną i subtelną zarazem dawką rozlazłych pejżaży, delikatnych, minimalistycznych bitów i tej potężnej, mistycznej przestrzeni.


Raz wszystko dynamicznie pulsuje, a już za chwilę powoli snuje się bit, a w tle plumkają sobie przemile dźwięki. Fuzja technicznych klimatów nieomal z Detroit, plus dubowy ridim no i te super smaczne delaye, echa i inne pogłosy tworzą bardzo prostą, ale wyjątkowo brzmiącą mieszankę. Zwłaszcza na niedzielę.

Słyszałem, że panowie założyciele labela (duet Echospace) przepuszczają swój gotowy już materiał przez kasety magnetofonowe, by "pobrudzić" brzmienie. Lo-fi tech dub - muzyka XXI wieku.

Nowy album Echospace na beatport.com

sobota, 24 stycznia 2009

Support

13. lutego w piątek będę wraz z DJ-em Lipem supportować zespól Oszibarack. Bardzo lubię kapelę, zwłaszcza za sprawą ich ostatniej płyty "Plim Plum Plam", która mocno zaskakuje poziomem. Cieszę się, że mogłem recenzować ich płytę (5 gwiazdek), uslyszeć ich na Open'erze, gdzie grali dla jakis 10 tys ludzi, a teraz będę mógł przed nimi zagrać.


Choroba...

Niestety poniższą imprezę musiałem odpuscić, ze względu na grypę żołądkową, której największemu wrogowi bym nie życzył. Niby to jeden, góra dwa dni, ale jest to droga przez piekło. "Kontruderzenie" miało być pierwszą imprezą w tym roku, na której zagram i na której przetestowałbym swoje nowe CDJ-e w boju.

Wielka Szkoda.

czwartek, 22 stycznia 2009

Kontruderzenie


Jakby nie patrzeć, jedna z największych imprez związanych z klimatami hip hop, reagge, dubstep itp. Ciekawy jestem, jaka będzie frekwencja, bo takiego wydarzenia (no i w takiej cenie) dawno w Poznaniu nie było. Tym bardziej cieszę się, że na niej zagram (na samym dole, malym druczkiem jestem ;). Slyszalem wczesniej Feel-X'a i Abradaba, natomiast nie bylo mi dane posluchać Mariki i Lony z Webberem (a jest to mega talent - swietny flow i inteligentne texty). Do tego bardzo ładny plakat. Do zobaczenia!

Dwie czarne baby

Dwie lesbijki, biegające na koncertach na golasa po scenie i zdecydowanie najlepszy żeński duet 2008 roku; jeden z najlepszych ich numerów - "Club Action" w zdecydowanie najlepszym remiksie - Sunship 12 Dirty Mix (numer bardziej breakowo potraktowali m. in. Stanton Warriors).

Parkietowy pewniak. Polecam panie z Yo Majesty!

https://www.beatport.com:443/en-US/html/content/release/detail/145309/club_action_remixes

środa, 21 stycznia 2009

Beardyman zamiata!

Koncert Miloopy w klubie Blue Note

W sobotę 17. stycznia miałem przyjemność być na koncercie zespołu Miloopa w klubie Blue Note w Poznaniu. Frekwencja dopisała (zaskoczeni byli sami grający, co podkreślili chyba ze trzy razy), a muzycznie mieliśmy światowy poziom.

Pełne dogranie: w odpowiednim momencie wchodzi solówka na trąbce, świetny, "drumowy" wokal z echem i pogłosami (w pewnym momencie nawet megafon), dynamika i czysta energia. Co ciekawe, ludzie czekali do ostatniego dźwięku i gdy tylko zapdała cisza, zaczynali klaskać. Niestety nie bylo takiej werwy, jaka towarzyszy np. koncertom jazzowym, kiedy publika przerywa brawami co bardziej popisowe solówki.

Trzeba w tym miejscu trochę po polsku ponarzekać. Niestety nasze media milczą. W Gazecie napisano o kolejnej, podobnej do wielu innych imprezie w SQ, a nawet jednym zdaniem nie wspomniano o kapeli, która wydała dwa świetne, dobrze przyjęte albumy (drugi - Unicode nagrany z producentem Bjork czy Smashing Pumpkins) i która zagrała w Niemczech czy Francji.

Mimo to myślę, że trasa Unicode Tour zbierze żniwo w postaci wielu nowych fanów Miloopy.

http://pl.youtube.com/watch?v=scmZ2N8p0-w - Miloopa live promo 2006

http://pl.youtube.com/watch?v=uTIskd6K2LQ - Miloopa Unicode Live
Witam.

W gruncie rzeczy chodzi o to, że działam dziennikarsko, dj-sko i producencko, jednak mimo to wiele z rzeczy, które mnie interesują nie "mieszczą" się w ramach żadnej z tych działalności

(jak choćby ta produkcja - http://www.xlr8r.com/mp3/2008/08/embers).

Będę wrzucać tutaj tracki związane z dowolnym gatunkiem, brzmieniem i niezależnie od tego, kiedy, przez kogo i gdzie zostały stworzone. Jedynym kryterium będzie to, że dana muzyka mi się podoba i wg mnie jest warta wysłuchania.

Zapraszam