piątek, 30 stycznia 2009

Szara eminencja Schmidt


Tym określeniem zwykle nazywa się kogoś, kto stojąc z tyłu pociąga za sznurki. Tak jest zdecydowanie w przypadku Uwe Schmidta. Ten niepozorny, dowcipny gość to jedna z najbardziej płodnych postaci współczesnej muzyki elektronicznej w ogóle.

Nie ma marki, nie ma loga, nie jest żadną super gwiazdą, niemniej tworzy. I to na potęgę. Atom Heart, Geeez 'N' Gosh, lb, Lassigue Bendthaus, Lisa Carbon Trio, Dos Tracks - to tylko kilka z jego aliasów, pod którymi tworzy w tak obłędnej liczbie gatunków i brzmień, że można by temu poświęcić małą książkę.


Pogrzebałem trochę i znalazłem wiele postaci współczesnego clubbingu, które twierdzą, że jest on ich muzycznym guru. A chodzi choćby o Luciano, który stwierdził, że wraz z Villaobosem są "wychowankami" Schmidta. Uwe tymczasem jako Senor Coconut wydaje sobie płytkę z lekkimi produkcjami w klimacie bossa novy, a ostatnio ukazał się eksperymentujący album pod pseudonimem Atom, pt. Liedgut.


Ten facet przebył drogę od Chile do Berlina i miał wpływ na wielu żnych dziś artystów i brzmień, z istnienia których w większości przypadków nawet nie zdaje sobie sprawy.

myspace

wikipedia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz