
Pracuję w DJmagu od ok. 10 miesięcy i muszę przyznać, że pismo to rozwinęło się w bardzo dużym stopniu. W odróżnieniu od początkowych wydań, teraz podpisuję się obiema rękami pod każdym kolejnym numerem. Wszystko jest na wysokim poziomie, od okładki po stale świetne felietony Bartka Błęckiego na końcu każdego numeru.
Niemniej zastanawia mnie jedna kwestia. Otóż ja sam, jeszcze przed pracą w redakcji jako DJ i producent nie miałem na rynku ciekawej pozycji prasowej, natomiast mag wypełnił pewną przestrzeń, sam bardzo chętnie kupowałbym każdy numer i czytał prawie od deski do deski. Spodziewałem się, że czytelnicy, ludzie zainteresowani rozwojem sceny, kultury i muzyki elektronicznej też będą wkręceni, podjarani faktem, że oto na rynku mamy profesjonalne i rzetelne pismo dotyczące ich zainteresowań. Znajdziemy tu tak naprawdę wszystko: od newsów, poprzez wywiady i relacje z imprez, po recenzje i testy rozmaitych urządzeń.
Otóż okazało się, że czytelnicy, zarówno ci komentujący na forach, ale nawet znajomi komentują DJmaga w sposób, który sprowadza się często do stwierdzenia „do dupy”. I kropka.
Ocena całego maga często sprowadza się do jednego, mało znaczącego elementu, typu reklama komercyjnej imprezy, czy wywiad z bardzo popularnym DJ-em (zarzuty o nieniszowość).
Otóż chodzi o to, że DJmag jest pismem przede wszystkim informacyjnym. Donosi o tym, co najważniejszego dzieje się w kraju i zagranicą, bez względu na podziały gatunkowe, jakościowe, czy w kontekście stopnia komercyjności.
Świetnym przykładem jest dział recenzji, w którym jeszcze do niedawna panowała równowaga między wydawnictwami zagranicznymi i polskimi. Wtedy czytelnicy narzekali, że za mało rodzimych płyt. Teraz, kiedy w tym dziale panuje przewaga naszych producentów ludzie marudzą, że za dużo Polaków (!).
Nie mam zielonego pojęcia z czego powyższa sytuacja wynika. Może ma to związek z polską mentalnością, której elementem jest krytyka totalna. Może chodzi o chęć ambicjonalnego „wjechania” ludziom pracującym w magu, choć w to szczerze wątpię.
Naprawdę, nie mam pojęcia o co tu chodzi. Po co smędzić i narzekać, jeśli mamy w kraju coś zajebistego. To dziwi zwłaszcza wobec tego, że bez maga nie mielibyśmy w Polsce żadnego profesjonalnego pisma o muzyce elektronicznej (na zachodzie są choćby Mix Mag czy Groove).

Rozumiem Twoje rozżalenie, tym bardziej że jesteś z magiem emocjonalnie związany. Ale prawda jest taka, że zawsze znajdą się (że pozwolę sobie tak ich nazwać) postępowi maruderzy. A ów progres polega na tym, że śledzą poczynania redaktorów i niezmiennie narzekają na coś innego, czyli w swym marudzeniu rozwijają się jak sylwestrowe trąbki. To choroba Polaków, Marcinie, o czym (zdaje się) dobrze wiesz. Głowa do góry. Chcąc dogodzić wszystkim, nie zadowolicie nikogo. Jeśli zatem jesteś przekonany, że wypełniacie swą informacyjną powinność sprawnie, rzetelnie etc., to rób dalej swoje. Ja jestem z Wami:) No, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wytknęła Wam niedbałej korekty;P Nad tym należałoby popracować. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń