To jedno z najlepszych muzycznych wydarzeń jakie widziałem. Pełen profesjonalizm i zgranie Oszibaracka, luz i energia na scenie, a w pierwszych rzędach grupy dziewczyn śpiewających wszystkie teksty. Nie widziałem chyba jeszcze takich scen na żadnym koncercie współczesnej polskiej grupy.
Zespół zagrał materiał z nowej płyty „Plim Plum Plam” w mocnych, imprezowych aranżacjach. Instrumentarium to klawisze, laptop, gitara, bas, rozbudowana perka i teremin, który robił furorę wśród publiczności.
Po koncercie grało się bardzo przyjemnie, kilkadziesiąt osób zostało i świetnie się bawiło.
Wieczór pełen zaskoczeń: dotarliśmy na chill-out do SQ, w którym to klubie chyba jeszcze nigdy nie leciał Bob Marley w oryginale, którego zagranie sprawiło mi wielką przyjemność. Trzeba też przyznać, że chyba nigdy nie było tak pozytywnej atmosfery w tym klubie.
wtorek, 17 lutego 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz